sobota, 29 czerwca 2013

Z Niall'em cz.1

Znałam Louisa od dziecka. Niestety.Nigdy mnie ne lubił i z szczerą wzajemnością. Chodził do tej samej szkoły. On był w ,,elicie,, , a ja to ta przez niego wyśmiewana. Nienawidzę go po prostu, a najgorsze jest to ze nasze mamy się przyjażnią co zmusza nas do częstego widywania się. Mama nie wie jakie mam z nim relacje, nie wie też że przez niego sie  tnę po nadgarstkach i ogólnie rekach. Dzisiaj jest rocznica ślubu moich rodziców i jak można się domyślić, on i jego rodzice u nas będą. Ubrałam się. Mieliśmy z tej okazji dużo gości, no praktycznie całą rodzinę. Usłyszałam dzwonek do drzwi i mamę, która mnie zawołała.
-Zaczyna się.-Mruknęłam pod nosem i zaczęłam schodzić po schodach. Ja i sukienki oraz szpilki niecodzienny widok, na ogół wole trampki i rurki. Gdy byłam na dole grzecznie przywitałam rodziców Louisa, a z nim samym wymieniłam tylko oschłe ,,cześć,,.
-No hej.-odpowiedział radosny ze szczerym uśmiechem?
-Emily, Lou idzcie do twojego pokoju.-Zwróciłą się do mnie mama.
-Chodź.-Zwróciłam sie do chłopaka. Weszliśmy do mojego pokoju. Louis zaczął mi grzebać w rzeczach na biurku.
-Idę do toalety. Jak moźesz przestań mi grzebać.-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Po 10 minutach wróciłam i zobaczyłam Louisa czytającego mój pamiętnik.
-Zostaw to!-Krzyknęłam i zabrałam mu zeszyt z moimi prywatnymi zapiskami.
-Naprawde się przezemnie tniesz?-Spytał z troską jakiej jeszcze u niego w stosunku do mnie nie widziałam .
-A co cię to! Nie czyta się cudzych pamiętników! Nienawidze cię.-Powiedziałam przez zęby.-I zaraz pewnie cała szkoła się dowie! Tak?!
-Nie nie jestem taki.
-Ja już dobrze wiem jaki jesteś!-Krzyczałam. Po chwili usłyszeliśmy mojego tatę, który wołał nas na dół do gości.
-Tylko komukolwiek, coś powiesz, a pożałujesz że się urodziłeś.-Zagroziłam mi i zeszłam na dół, gdzie czekali na nas goście. Louis podążał za mną. Uśmiechnęłam sie sztucznie i zaczęlam rozmawiać z 20'letnią ciocią. Była tylko 2 lata starsza, więc mieliśmy o czym gadać. Umówiłyśmy się jutro na zakupy. Po 21 wszyscy zaczęli się rozchodzić. Poszłam do swojego pokoju, a za mną Louis. On i jego rodzice jeszcze nie jechali.
-Przepraszam cię za wszystko, jeśli chcesz dołącz do ,,elity,,.
-No czyba cię pogieło, nie będę za tobą i twoimi tepymi kolegami się uganiać, jak te wszystkie plastiki  z toną pudru na gębie.
-Louis jedziemy!-Krzyknął jego tata z dołu.
-Dobrze już idę!-Odkrzyknął i wyszedł, po chwili jednak wrócił i powiedział:
-Przepraszam, mam nadzieję że mi wybaczysz.-Mówił ze skruchą.
-Nienawidzę cię! Wyjdź!-Powiedziałam, ze złością w głosie, a on zrobił jak kazałam. Na drugi dzień, gdyż była niedziela poszłam do kościoła, a potem na umówione zakupy z ciocią. Gdy wracałyśmy, weszłyśmy do kawiarenki i kupiłyśmy sobie po ,,Latte,,. Usiadłyśmy przy stoliku. Pech chciał że do pomieszczeniaq weszła ,,elita,, razem z Louisem i Dafne na czele. Nienawidze tego plastika. Po kupieniu kawy podeszli do mnie i Dafne wylała mmi na bluzkę kawę. Popatrzyłam na Caroline <imię cioci> porozumiewawczo. Wzięłyśmy swoje kawy i wylałyśy je na blond włosy Dafne.
-Mam nadzieję że kawa smakuje.-Powiedziałam i wyszłyśy.

Hejka ziomki, sorry że tyle nic nie dodawałam, ale brak czasu i weny. Przy następnej części dowiecie się dlaczego imagin podpisany ,,Z Niall'em,, , a nie z Louis'em proszę komentujcie teraz mogą komentować nawet anonimy bardzo mi na tym zależy i to mnie motywuje do pisania.