Znałam Louisa od dziecka. Niestety.Nigdy mnie ne lubił i z szczerą wzajemnością. Chodził do tej samej szkoły. On był w ,,elicie,, , a ja to ta przez niego wyśmiewana. Nienawidzę go po prostu, a najgorsze jest to ze nasze mamy się przyjażnią co zmusza nas do częstego widywania się. Mama nie wie jakie mam z nim relacje, nie wie też że przez niego sie tnę po nadgarstkach i ogólnie rekach. Dzisiaj jest rocznica ślubu moich rodziców i jak można się domyślić, on i jego rodzice u nas będą. Ubrałam się. Mieliśmy z tej okazji dużo gości, no praktycznie całą rodzinę. Usłyszałam dzwonek do drzwi i mamę, która mnie zawołała.
-Zaczyna się.-Mruknęłam pod nosem i zaczęłam schodzić po schodach. Ja i sukienki oraz szpilki niecodzienny widok, na ogół wole trampki i rurki. Gdy byłam na dole grzecznie przywitałam rodziców Louisa, a z nim samym wymieniłam tylko oschłe ,,cześć,,.
-No hej.-odpowiedział radosny ze szczerym uśmiechem?
-Emily, Lou idzcie do twojego pokoju.-Zwróciłą się do mnie mama.
-Chodź.-Zwróciłam sie do chłopaka. Weszliśmy do mojego pokoju. Louis zaczął mi grzebać w rzeczach na biurku.
-Idę do toalety. Jak moźesz przestań mi grzebać.-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Po 10 minutach wróciłam i zobaczyłam Louisa czytającego mój pamiętnik.
-Zostaw to!-Krzyknęłam i zabrałam mu zeszyt z moimi prywatnymi zapiskami.
-Naprawde się przezemnie tniesz?-Spytał z troską jakiej jeszcze u niego w stosunku do mnie nie widziałam .
-A co cię to! Nie czyta się cudzych pamiętników! Nienawidze cię.-Powiedziałam przez zęby.-I zaraz pewnie cała szkoła się dowie! Tak?!
-Nie nie jestem taki.
-Ja już dobrze wiem jaki jesteś!-Krzyczałam. Po chwili usłyszeliśmy mojego tatę, który wołał nas na dół do gości.
-Tylko komukolwiek, coś powiesz, a pożałujesz że się urodziłeś.-Zagroziłam mi i zeszłam na dół, gdzie czekali na nas goście. Louis podążał za mną. Uśmiechnęłam sie sztucznie i zaczęlam rozmawiać z 20'letnią ciocią. Była tylko 2 lata starsza, więc mieliśmy o czym gadać. Umówiłyśmy się jutro na zakupy. Po 21 wszyscy zaczęli się rozchodzić. Poszłam do swojego pokoju, a za mną Louis. On i jego rodzice jeszcze nie jechali.
-Przepraszam cię za wszystko, jeśli chcesz dołącz do ,,elity,,.
-No czyba cię pogieło, nie będę za tobą i twoimi tepymi kolegami się uganiać, jak te wszystkie plastiki z toną pudru na gębie.
-Louis jedziemy!-Krzyknął jego tata z dołu.
-Dobrze już idę!-Odkrzyknął i wyszedł, po chwili jednak wrócił i powiedział:
-Przepraszam, mam nadzieję że mi wybaczysz.-Mówił ze skruchą.
-Nienawidzę cię! Wyjdź!-Powiedziałam, ze złością w głosie, a on zrobił jak kazałam. Na drugi dzień, gdyż była niedziela poszłam do kościoła, a potem na umówione zakupy z ciocią. Gdy wracałyśmy, weszłyśmy do kawiarenki i kupiłyśmy sobie po ,,Latte,,. Usiadłyśmy przy stoliku. Pech chciał że do pomieszczeniaq weszła ,,elita,, razem z Louisem i Dafne na czele. Nienawidze tego plastika. Po kupieniu kawy podeszli do mnie i Dafne wylała mmi na bluzkę kawę. Popatrzyłam na Caroline <imię cioci> porozumiewawczo. Wzięłyśmy swoje kawy i wylałyśy je na blond włosy Dafne.
-Mam nadzieję że kawa smakuje.-Powiedziałam i wyszłyśy.
Hejka ziomki, sorry że tyle nic nie dodawałam, ale brak czasu i weny. Przy następnej części dowiecie się dlaczego imagin podpisany ,,Z Niall'em,, , a nie z Louis'em proszę komentujcie teraz mogą komentować nawet anonimy bardzo mi na tym zależy i to mnie motywuje do pisania.
Zwracaj uwagę na błędy...Całkiem fajne opowiadania. Jest tutaj tylko parę logicznych błędów. Louis siedział "u ciebie" jakieś 20 minut. Rodzice zazwyczaj rozmawiają dłużej...Ale oprócz tego,że piszesz tutaj o 1D to całkiem spk. Jestem pod wrażeniem Klima. Pozdrawiam Marta (znasz mnie).
OdpowiedzUsuńPs: Dialogi troszkę niedopracowane.....
Matejuk, jesteś pusta.
UsuńA to jest okropne, pozdro.