wtorek, 20 sierpnia 2013

Z Niall'em cz.2 OSTATNIA

Nazajutrz obudził mnie budzik. Wstałam odbyłam poranną toaletę, zjadłam śniadanie i ubrałam się w wzorkowate leginsy białą bluzę i białe converse. Wyszłam z domu  i poszłam na przystanek, wsiadłam do autobusu i szczerze pech mi sprzyja.W autobusie był Louis.
-Możemy pogadać?-Spytał.
-Nie mamy o czym.-Odpowiedziałam oschle.
-Proszę.-Nie dawał za wygraną.
-Nie to ja proszę, zostaw mnie w spokoju!
-Nie zostawię, dopóki nie wysłuchasz tego co mam ci do powiedzenia.-Złapał za świeżo pocięte nadgarstki.
-Puść!-Krzyknęłam na cały autobus. Chłopak spojrzał na mój nadgarstek, który wcześniej odkrył  i powiedział:
-Przepraszam.-I mnie puścił.
-Wal się!-Krzyknęłam i wybiegłam na pierwszym lepszym przystanku. Doszłam do szkoły pieszo, przed budynkiem stał Louis z różą.
-Herbaciana, moja ulubiona.-Pomyślałam. Nie chciałam z nim gadać więc założyłam kaptur. Przeszłam obok nie zauważona. Weszłam do klasy i zajęłam ostatnie miejsce na końcu przy ścianie. Zadzwonił dzwonek, pani weszła do klasy. Wyciągnęłam zeszyt i czekałam aż pani napisze temat. Po chwili wszedł pan dyrektor i poprosił mnie do gabinetu.Gdy byłam w środku i już siedziałam na miejscu, do pomieszczenia wszedł nie kto inny jak Louis.
-Boże, zabij mnie.-Szepnęłam.
-Zostawię was samych porozmawiajcie w spokoju.-Powiedział dyro i wyszedł.
-Naprawdę cię przepraszam, nie chciałem żeby tak wyszło. Nie wiedziałem że słowa mogą tak ranić.
-Powiem wprost Tomlinson to że jesteś gwiazdą nie oznacza że możesz traktować kogoś tak jak traktujesz mnie. Od zawsze miałeś mnie w głębokim poważaniu, więc nie udawaj takiego zmartwionego. Teraz ci się wzięło na przeprosiny?! Brawo! Jesteś świetny!-Powiedziałam i zaczęłam mu bić brawo.
-Proszę, daj mi ostatnią szansę. Zrobię wszystko.
-Nawet odejdziesz z Elity?
-Tak.
-Żebym wybaczyła musisz się postarać.
-Postaram. Pójdziesz ze mną i zespołem po lekcjach na spacer ktoś chce cię bliżej poznać.-Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Dobra, do zobaczenia.-Wyszłam z gabinetu i poszłam na biologię. Reszta lekcji minęłam mi zadziwiająco szybko gdy wyszłam ze szkoły od razu zauważyłam chłopców z zespołu. Nie daleko stała Dafne. Wyszliśmy poza mury szkoły i w ciszy szliśmy w stronę parku. Po chwili usłyszałam jak ktoś za nami biegnie. odwróciłam się i poczułam mocne uderzenie i zobaczyłam ciemność. Obudziłam się w strasznie jasnym pomieszczeniu, chyba szpital. Usłyszałam cichy szloch, odwróciłam w tamtą stronę głowę strasznie bolała i ujrzałam Niall'a miał głowę schowaną w dłonie, przy oknie stała reszta 1D. Po chwili maszyna lekko pisnęła, a blondyn od razu odkrył spod rąk twarz i na mnie spojrzał.
-Co się stało?-Spytałam.
-Dafne cię popchnęła pod samochód, tydzień temu i ja chciałem ci to powiedzieć już dawno, ale nie wiedziałem jak Kocham Cię. I jedno pytanie chcę ci zadać: chciałabyś zostać moją dziewczyną?
-Jasne że tak.-Pocałował mnie lekko w usta i usłyszeliśmy brawa.
...........................................Koniec........................................................
Hej, sorry za tak długą nieobecność, ale przez ten miesiąc ciągle praktycznie jeździłam nad jezioro, a jak już byłam w domu to wychodziłam ze znajomymi.

sobota, 29 czerwca 2013

Z Niall'em cz.1

Znałam Louisa od dziecka. Niestety.Nigdy mnie ne lubił i z szczerą wzajemnością. Chodził do tej samej szkoły. On był w ,,elicie,, , a ja to ta przez niego wyśmiewana. Nienawidzę go po prostu, a najgorsze jest to ze nasze mamy się przyjażnią co zmusza nas do częstego widywania się. Mama nie wie jakie mam z nim relacje, nie wie też że przez niego sie  tnę po nadgarstkach i ogólnie rekach. Dzisiaj jest rocznica ślubu moich rodziców i jak można się domyślić, on i jego rodzice u nas będą. Ubrałam się. Mieliśmy z tej okazji dużo gości, no praktycznie całą rodzinę. Usłyszałam dzwonek do drzwi i mamę, która mnie zawołała.
-Zaczyna się.-Mruknęłam pod nosem i zaczęłam schodzić po schodach. Ja i sukienki oraz szpilki niecodzienny widok, na ogół wole trampki i rurki. Gdy byłam na dole grzecznie przywitałam rodziców Louisa, a z nim samym wymieniłam tylko oschłe ,,cześć,,.
-No hej.-odpowiedział radosny ze szczerym uśmiechem?
-Emily, Lou idzcie do twojego pokoju.-Zwróciłą się do mnie mama.
-Chodź.-Zwróciłam sie do chłopaka. Weszliśmy do mojego pokoju. Louis zaczął mi grzebać w rzeczach na biurku.
-Idę do toalety. Jak moźesz przestań mi grzebać.-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Po 10 minutach wróciłam i zobaczyłam Louisa czytającego mój pamiętnik.
-Zostaw to!-Krzyknęłam i zabrałam mu zeszyt z moimi prywatnymi zapiskami.
-Naprawde się przezemnie tniesz?-Spytał z troską jakiej jeszcze u niego w stosunku do mnie nie widziałam .
-A co cię to! Nie czyta się cudzych pamiętników! Nienawidze cię.-Powiedziałam przez zęby.-I zaraz pewnie cała szkoła się dowie! Tak?!
-Nie nie jestem taki.
-Ja już dobrze wiem jaki jesteś!-Krzyczałam. Po chwili usłyszeliśmy mojego tatę, który wołał nas na dół do gości.
-Tylko komukolwiek, coś powiesz, a pożałujesz że się urodziłeś.-Zagroziłam mi i zeszłam na dół, gdzie czekali na nas goście. Louis podążał za mną. Uśmiechnęłam sie sztucznie i zaczęlam rozmawiać z 20'letnią ciocią. Była tylko 2 lata starsza, więc mieliśmy o czym gadać. Umówiłyśmy się jutro na zakupy. Po 21 wszyscy zaczęli się rozchodzić. Poszłam do swojego pokoju, a za mną Louis. On i jego rodzice jeszcze nie jechali.
-Przepraszam cię za wszystko, jeśli chcesz dołącz do ,,elity,,.
-No czyba cię pogieło, nie będę za tobą i twoimi tepymi kolegami się uganiać, jak te wszystkie plastiki  z toną pudru na gębie.
-Louis jedziemy!-Krzyknął jego tata z dołu.
-Dobrze już idę!-Odkrzyknął i wyszedł, po chwili jednak wrócił i powiedział:
-Przepraszam, mam nadzieję że mi wybaczysz.-Mówił ze skruchą.
-Nienawidzę cię! Wyjdź!-Powiedziałam, ze złością w głosie, a on zrobił jak kazałam. Na drugi dzień, gdyż była niedziela poszłam do kościoła, a potem na umówione zakupy z ciocią. Gdy wracałyśmy, weszłyśmy do kawiarenki i kupiłyśmy sobie po ,,Latte,,. Usiadłyśmy przy stoliku. Pech chciał że do pomieszczeniaq weszła ,,elita,, razem z Louisem i Dafne na czele. Nienawidze tego plastika. Po kupieniu kawy podeszli do mnie i Dafne wylała mmi na bluzkę kawę. Popatrzyłam na Caroline <imię cioci> porozumiewawczo. Wzięłyśmy swoje kawy i wylałyśy je na blond włosy Dafne.
-Mam nadzieję że kawa smakuje.-Powiedziałam i wyszłyśy.

Hejka ziomki, sorry że tyle nic nie dodawałam, ale brak czasu i weny. Przy następnej części dowiecie się dlaczego imagin podpisany ,,Z Niall'em,, , a nie z Louis'em proszę komentujcie teraz mogą komentować nawet anonimy bardzo mi na tym zależy i to mnie motywuje do pisania.

wtorek, 14 maja 2013

z Louisem

Bardzo przepraszam za nie dodawanie tyle czasu, ale teraz idę do gimnazjum i muszę zwracać większą uwagę na naukę.



Chodzę do drugiej liceum do tego samego chodzą chłopcy z One Direction.
Szłam korytarzem do momentu gdy poczułam mocne uderzenie i wylądowałam na podłodze.
-O Boże przepraszam  cię nie chciałem.-Zaczął się tłumaczyć, zbierając moje rzeczy z ziemi i pomagając mi wstać.A kto na mnie wpadł sam Louis Tomlinson.
-Spokojnie nic się nie stało.-Uspokajałam spanikowanego chłopaka.
-Naprawdę nie chciałem.
-Wiem.-Zaśmiałam się.-Nic się nie stało naprawdę.-Powiedziałam gdy otwierał usta by coś powiedzieć. Po chwili zadzwonił dzwonek.
-Muszę iść na wf mam nadzieję że naprawdę ci się nic nie stało.
-Nic się nie stało też muszę iść na wf.(mieliśmy dwie sale gimnastycznej)
-To mam nadzieję że do zobaczenia.
-Tak, papa.-Pobiegłam do sali gimnastycznej.Gdy już się przebrałam, weszłam do sali.
-Dziś będziemy mieli z klasą 2c.-Powiedział trener.Do 2c chodził Louis, w którym wszystkie dziewczyny z naszej klasy się bujały mi też się podobał, ale ja nie krzyczę do zdarcia gardła na jego widok. Po chwili weszła cała 2c czyli klasa chłopięca, bo żadna dziewczyna z naszej szkoły znaczy drugiej klasy ogólnie nie lubi piłki nożnej.
-Dobierzcie się w pary dziewczyna i chłopak.-Powiedział trener. Wszystkie dziewczyny rzuciły się w stronę Louisa, a on podszedł do mnie.
-Hej znowu się spotykamy.-Zagadał.
-Tak heh.
-Będziesz ze mną w parze.
-Tak.-Uśmiechnęłam się, a wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie z zazdrością szczególnie Alice która jest wytapetowaną lalunią i podrywa wszystkich chłopaków.
-A wogóle jestem Louis, ale mów mi Lou.
-Wiem, a ja Megan, ale mów mi Meg.-Podeszła do nas Alice.
-Loui nie wolisz być ze mną.-Zagadała.
-Nie.-Powiedział, a ona mnie popchła i gdyby nie Louis wypadłabym z drugiego piętra przez otwarte okno, przy którym staliśmy.
-Alice uspokój się.-Krzyknął trener i do nas podszedł.-Nic ci się nie stało Megan.
-Nie dzięki Louisowi jestem cała.
-To dobrze.-Powiedział i zagwizdał żeby wszyscy się uspokoili.
-Dziękuje.-Przytuliłam go.
-Nie ma za co, chociaż jest w zamian podasz mi swój numer telefonu.
-Dobrze to po lekcji. Chodź.-Pociągnęłam go do reszty.
-W parach jakich się dobraliście będziecie wspinać się po górskiej ściance chłopcy będą podtrzymywac dziewczyny, który zespół wygra jedzie na zawody w spinaczce w parach gotowi?-Wszyscy odrzeknęli głośne ,,Tak,, i stanęli przy ścianach. Ja i Louis wygraliśmy i pojechaliśmy na zawody, z których wróciliśmy jako para. (Na zawodach byliśmy tydzień)

sobota, 27 kwietnia 2013

Z Harrym

Bardzo was przepraszam za to że tyle nie pisałam, ale nie miałam za dużo czasu. A teraz imagin.

Chodze z Harrym już dobre 2lata. Jak on to zawsze powtarzał jestem nadopiekuńcza. Dzisiaj gdy wrócił z próby miał gorączkę. Biedactwo moje.
-Harry, kochanie idź się przebierz i do łóżka ja ci zaraz zrobie herbatę i przyniosę.-powiedziałam do mojego skarba.
-Nic mi nie będzie.-Kichnął.
-Idż już lepiej się połóż.
-Okej.-Poszedł na góre do pokoju, a ja skończyłam robić herbate. Zaniosłam do pokoju i usiadłam na łóżku, w którym leżał Hazz, podając mu herbate.
-Dziękuje.-Powiedział.
-Proszę, czekaj ja zaraz do lekarza zadzwonie.-Powiedziałam.
-Nie, nie trzeba.-Odpowiedział szybko. Nigdy nie lubił lekarzy, ale no cóż.
-Oj nie marudź, szybciej będziesz zdrowy.-Wyciągnęłam komórkę z kieszeni, a Hazz mi ją zabrał.
-Lepiej się mną zajmiesz niż lekarz nie fatuguj go.-Przytulił się do mnie.
-No niech będzie.
...........................................Tydzień później.......................................................................
Razem z Harry jesteśmy na próbie do piosenki ,,Kiss you,, po chwili podszedł do mnie Paul ich menager.
-Megan 6 czerwca jedziemy w miesięczną trasę, niestety ani ty ani Dan i El nie możecie jechać. Mogłabyś wytłumaczyć to Harremu, bo on powiedział że bez ciebie się nigdzie nie ruszy.
-Nie ma sprawy. Harry chodź na chwilkę!-Krzyknęłam a Harry od razu był obok mnie.
-Coś się stało?-Spytał.
-Nie, znaczy tak chodzi o trasę.
-Nigdzie bez ciebie nie jadę.
-Musisz jechać ja niestety nie mogę.
-Ale bez ciebie nie chce.-Usiadł ook mnie na kanapie.
-Skarbie to tylko miesiąc, damy radę.
-Ale El i Dan zostaną u nas na ten czas.
-Po co?
-Nie chcę żebyś była sama przez ten czas.
-Och no dobrze to pojedziesz?
-Tak.
-A teraz zmykaj do chłopców nagrywać piosenkę.
-Okej.-Pocałałował mnie w policzek i pobiegł do pokoju nagraniowego.
-Ciebie słucha, a mnie to już nie łaska.-Powiedział Paul.
Po trasie chłopcy mieli dużo wolnego dlatego Hazz zabrał mnie na 2 tygodnie do Hiszpani gdzie jak się okazało zaszłam w ciąże. Po tygodniu Harry oświadczył mi się. I Zyliśmy długo i szczęsliwie.



Mam nadzieję że się podobał. Proszę o komentarze.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Z Niallem cz.2

-Ja bym się nie odważyła wyjść na scenę.-Usiedliśmy na ławce.
-No zawsze jakiś stres jest, ale staram sie o tym nie myśleć i robię to co kocham. Może byś dziś do mnie wpadła?-Spytał.
-Jasne, miło mi się z tobą rozmawia. To podaj mi swój numer.
-Dobrze zapisz (numer).
-A to mój (numer).
-To około 18 u mnie wyśle ci sms'em adres.
-Dobra, ale nie obiecuje że się nie zgubię.-Zaśmiałam się.
-A to czemu?-Spytał.
-Bo od niedawna tu mieszkam.
-Aha, a na jakiej ulicy mieszkasz?
-Oxfor Street 20.
-To się nie zgubisz.
-Dlaczego?
-Bo my mieszkamy na Oxfort Street 30.
-Ale super.-Uśmiechnęłam się.-Ale jak ,,my,,?
-Bo mieszkam z chłopakami z zespołu.
-Aha.-Przeciągnęłam, a Niall zaczął się śmiać.
-To jesteśmy umówieni?
-Tak.
-Przepraszam, ale ja już muszę iść. Do zobaczenia.-Pocałował mnie w policzek i poszedł w stronę parku.
................4 lata później....................................
 Z Niallem jesteśmy razem po roku znajomości zostaliśmy parą. Nigdy nie przypuszczałam że przez przypadek poznam miłość swojego życia

sobota, 30 marca 2013

Z Niallem cz.1

Siemka! co tam u was? U mnie sweet <3 jest nieźle. sorry że tak długo nie dodawałam, ale 4kwietnia pisze test szóstoklasisty i muszę się dużo uczyć, a teraz z Niallerem :)


Był środek lata, szłam właśnie spacerem do parku choć było koło 13:00 to  roiło się tam od rozwżeszczanych dziewczyn. Przeszłam obok nich bez większego zainteresowania.
-Pewnie znów jakieś zadufane w sobie gwiazdeczki tam są.-Pomyślałam. Szłam kilka kroków i wpadł na mnie jakiś chłopak.
-Uważaj jak chodzisz!-Powiedziałam zdenerwowana, ponieważ przez upadek strasznie wszystko mnie bolało.
-Przepraszam.-Powiedział.
-To Niall Horan, na niego sie nie krzyczy.-Powiedziała jakaś dziewczyna stojąca obok nas.
-Nie obchodzi mnie kto to jest niech patrzy przed siebie.-Odpowiedziałam.
-Jak to cie nie obchodzi?-Spytała zdziwiona.
-Normalnie to też zwykły nastolatek.-Powiedziałam i poszłam dalej przed siebie.
-Czekaj.-Podbiegł do  nmnie niejaki Niall.
-Co?
-Chciałem cie poprosić o numer telefonu i zaprosić na lody w ramach przeprosin.-Uśmiechał się.
-Hmm......-Zastanawiałam się.
-No proszę.-Zrobił oczy kota ze shreka.
-Okej.-Uśmiechnełam się i podałam mu numer.
-Pewnie i tak zaraz zapomni.-Pomyślałam.
-To w drogę.-Złapał mnie za rękę i poszliśmy do najbliższej lodziarni.-Jaki lubisz smak?-Spytał.
-Wiśniowy i waniliowy.
-Dwa razy deser lodowy wiśniowo-waniliowy.-Zwrócił się do sprzedawczyni.
-20zł.
-Proszę.-Podał kasjerce banknot i usiedliśmy przy jednym ze stolików.-Naprawdę tak sądzisz?-Przerwał panującą dotychczas ciszę.
-Ale jak?-Spytałam zdezorientowana.
-Że jestem też zwykłym nastolatkiem.
-Tak uważam przecież to że śpiewasz nie znaczy że nie masz własnego życia każdy ma prawo na popełnianie błędów i ich naprawienie. Powiem szczerze że tobie to nieźle wychodzi.-Zaśmiałam się. Po chwili przyszła kelnerka z deserami.
-Dziękujemy .-powiedział Niall i się słodko uśmiechnął.-Wiesz że pierwszy raz od dawna poznałem dziewczynę, która tak sądzi.
-To dziwne. Przecież to tylko zawód.
-Fajnie że tak uważasz.-Uśmiechnął się przyjacielsko. Skończyliśmy jeść lody i wyszliśmy z lodziarni.
-Jak to jest występować na scenie przed tyloma ludzmi?
-Fajnie, ale niezawsze.


...........................................CDN..........................................

Mam  podobał i proszę o komentarze :)nadzieję że się

poniedziałek, 18 marca 2013

Zayn :D

Nie mam przyjaciół ani chłopaka w Londynie mieszkam od niedawna ponieważ od dwóch tygodni. Jest początek lata, uznałam że pójdę na basen. Nie pracowałam, ponieważ odziedziczyłam duży spadek po dziadku, do którego byłam bardzo przywiązana niestety zmarł na raka, ale to już inna historia. Wieć wzięłam potrzebne rzeczy i wyszłam z domu. Po 15minutach byłam już na miejscu zapłaciłam i poszłam do szatni. Przebrana i gotowa weszłam do pomieszczenia od razu poszłam do jakuzi. Weszłam i zamknęłam oczy rozluźniając się. Po chwili poczułam że ktoś usiadł obok mnie, nie zwracając uwagi nawet nie otworzyłam oczu.
-Hej.-Zagadał, po głosie poznałam że chłopak.
-Hej.-Uśmiechnęłam się otwierając oczy.
-Jestem Zayn.-Powiedział.
-A ja Megan, ale mów mi Meg.-Chłopak wydawał mi się znajomy.
-Mieszkasz tu w Londynie?-Spytał.
-Tak od dwóch tygodni. A ty?
-Ja już tu długo mieszkam.
-Fajnie poznać tu kogoś.-Uśmiechnęłam się.
-Jestem pierwszą osobą, którą tu poznałaś.
-Tak jakoś wcześniej nie miałam okazji z nikim porozmawiać.
-To czuję się zaszczycony i zobowiązany żeby pokazac ci miasto.
-A z miłą chęcią się zgodzę. Wydaje mi się że cię kojarze, ale nie wiem z kąd.
-Ja gram w zespole One Direction może obiło ci się o uszy.
-Przepraszam jak mogłam cie nie poznać.
-Nie masz za co przepraszać nie każdy może nas kojarzyć.
-Aha.
-To co idziemy na ten spacer?
-Tak chodźmy.-Wyszliśmy z wody i udaliśmy się do szatń. Szybko się ubrałam i wysuszyłam włosy. Spotkaliśmy się na korytarzu.
-Ja już.-Powiedziałam.
-Ja też.-Zaśmiał się i poszliśmy do auta chłopaka przez 5godzin zwiedzaliśmy na sam koniec odwiózł mnie pod dom i odprowadził pod drzwi.
-Dziękuje za miło spędzony dzień. Świetnie się bawiłam.
-Nie dziękuj ja też się świetnie bawiłem.
-Może wejdziesz?
-Nie mogę przyjaciele będą się martwić, ale może kiedy indziej.
-Okej to mam nadzieje do zobaczenia, jak będziesz chciał się spotkać to masz już mój numer.
-Mam i napewno będę chciał się spotkać.-Przybliżył się do mnie i pocałował. Początkowo mnie to zdziwiło, ale po chwili odwzajemniłam pocałunek.
-To do zobaczenia.-Uśmiechnął się .
-Do zobaczenia.
Po tym dniu widywaliśmy się prawie codzinnie, aż w końcu zostaliśmy parą.
                            Koniec

Mam nadzieję że się podobał.