Siemka! co tam u was? U mnie sweet <3 jest nieźle. sorry że tak długo nie dodawałam, ale 4kwietnia pisze test szóstoklasisty i muszę się dużo uczyć, a teraz z Niallerem :)
Był środek lata, szłam właśnie spacerem do parku choć było koło 13:00 to roiło się tam od rozwżeszczanych dziewczyn. Przeszłam obok nich bez większego zainteresowania.
-Pewnie znów jakieś zadufane w sobie gwiazdeczki tam są.-Pomyślałam. Szłam kilka kroków i wpadł na mnie jakiś chłopak.
-Uważaj jak chodzisz!-Powiedziałam zdenerwowana, ponieważ przez upadek strasznie wszystko mnie bolało.
-Przepraszam.-Powiedział.
-To Niall Horan, na niego sie nie krzyczy.-Powiedziała jakaś dziewczyna stojąca obok nas.
-Nie obchodzi mnie kto to jest niech patrzy przed siebie.-Odpowiedziałam.
-Jak to cie nie obchodzi?-Spytała zdziwiona.
-Normalnie to też zwykły nastolatek.-Powiedziałam i poszłam dalej przed siebie.
-Czekaj.-Podbiegł do nmnie niejaki Niall.
-Co?
-Chciałem cie poprosić o numer telefonu i zaprosić na lody w ramach przeprosin.-Uśmiechał się.
-Hmm......-Zastanawiałam się.
-No proszę.-Zrobił oczy kota ze shreka.
-Okej.-Uśmiechnełam się i podałam mu numer.
-Pewnie i tak zaraz zapomni.-Pomyślałam.
-To w drogę.-Złapał mnie za rękę i poszliśmy do najbliższej lodziarni.-Jaki lubisz smak?-Spytał.
-Wiśniowy i waniliowy.
-Dwa razy deser lodowy wiśniowo-waniliowy.-Zwrócił się do sprzedawczyni.
-20zł.
-Proszę.-Podał kasjerce banknot i usiedliśmy przy jednym ze stolików.-Naprawdę tak sądzisz?-Przerwał panującą dotychczas ciszę.
-Ale jak?-Spytałam zdezorientowana.
-Że jestem też zwykłym nastolatkiem.
-Tak uważam przecież to że śpiewasz nie znaczy że nie masz własnego życia każdy ma prawo na popełnianie błędów i ich naprawienie. Powiem szczerze że tobie to nieźle wychodzi.-Zaśmiałam się. Po chwili przyszła kelnerka z deserami.
-Dziękujemy .-powiedział Niall i się słodko uśmiechnął.-Wiesz że pierwszy raz od dawna poznałem dziewczynę, która tak sądzi.
-To dziwne. Przecież to tylko zawód.
-Fajnie że tak uważasz.-Uśmiechnął się przyjacielsko. Skończyliśmy jeść lody i wyszliśmy z lodziarni.
-Jak to jest występować na scenie przed tyloma ludzmi?
-Fajnie, ale niezawsze.
...........................................CDN..........................................
Mam podobał i proszę o komentarze :)nadzieję że się
sobota, 30 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
Zayn :D
Nie mam przyjaciół ani chłopaka w Londynie mieszkam od niedawna ponieważ od dwóch tygodni. Jest początek lata, uznałam że pójdę na basen. Nie pracowałam, ponieważ odziedziczyłam duży spadek po dziadku, do którego byłam bardzo przywiązana niestety zmarł na raka, ale to już inna historia. Wieć wzięłam potrzebne rzeczy i wyszłam z domu. Po 15minutach byłam już na miejscu zapłaciłam i poszłam do szatni. Przebrana i gotowa weszłam do pomieszczenia od razu poszłam do jakuzi. Weszłam i zamknęłam oczy rozluźniając się. Po chwili poczułam że ktoś usiadł obok mnie, nie zwracając uwagi nawet nie otworzyłam oczu.
-Hej.-Zagadał, po głosie poznałam że chłopak.
-Hej.-Uśmiechnęłam się otwierając oczy.
-Jestem Zayn.-Powiedział.
-A ja Megan, ale mów mi Meg.-Chłopak wydawał mi się znajomy.
-Mieszkasz tu w Londynie?-Spytał.
-Tak od dwóch tygodni. A ty?
-Ja już tu długo mieszkam.
-Fajnie poznać tu kogoś.-Uśmiechnęłam się.
-Jestem pierwszą osobą, którą tu poznałaś.
-Tak jakoś wcześniej nie miałam okazji z nikim porozmawiać.
-To czuję się zaszczycony i zobowiązany żeby pokazac ci miasto.
-A z miłą chęcią się zgodzę. Wydaje mi się że cię kojarze, ale nie wiem z kąd.
-Ja gram w zespole One Direction może obiło ci się o uszy.
-Przepraszam jak mogłam cie nie poznać.
-Nie masz za co przepraszać nie każdy może nas kojarzyć.
-Aha.
-To co idziemy na ten spacer?
-Tak chodźmy.-Wyszliśmy z wody i udaliśmy się do szatń. Szybko się ubrałam i wysuszyłam włosy. Spotkaliśmy się na korytarzu.
-Ja już.-Powiedziałam.
-Ja też.-Zaśmiał się i poszliśmy do auta chłopaka przez 5godzin zwiedzaliśmy na sam koniec odwiózł mnie pod dom i odprowadził pod drzwi.
-Dziękuje za miło spędzony dzień. Świetnie się bawiłam.
-Nie dziękuj ja też się świetnie bawiłem.
-Może wejdziesz?
-Nie mogę przyjaciele będą się martwić, ale może kiedy indziej.
-Okej to mam nadzieje do zobaczenia, jak będziesz chciał się spotkać to masz już mój numer.
-Mam i napewno będę chciał się spotkać.-Przybliżył się do mnie i pocałował. Początkowo mnie to zdziwiło, ale po chwili odwzajemniłam pocałunek.
-To do zobaczenia.-Uśmiechnął się .
-Do zobaczenia.
Po tym dniu widywaliśmy się prawie codzinnie, aż w końcu zostaliśmy parą.
Koniec
Mam nadzieję że się podobał.
-Hej.-Zagadał, po głosie poznałam że chłopak.
-Hej.-Uśmiechnęłam się otwierając oczy.
-Jestem Zayn.-Powiedział.
-A ja Megan, ale mów mi Meg.-Chłopak wydawał mi się znajomy.
-Mieszkasz tu w Londynie?-Spytał.
-Tak od dwóch tygodni. A ty?
-Ja już tu długo mieszkam.
-Fajnie poznać tu kogoś.-Uśmiechnęłam się.
-Jestem pierwszą osobą, którą tu poznałaś.
-Tak jakoś wcześniej nie miałam okazji z nikim porozmawiać.
-To czuję się zaszczycony i zobowiązany żeby pokazac ci miasto.
-A z miłą chęcią się zgodzę. Wydaje mi się że cię kojarze, ale nie wiem z kąd.
-Ja gram w zespole One Direction może obiło ci się o uszy.
-Przepraszam jak mogłam cie nie poznać.
-Nie masz za co przepraszać nie każdy może nas kojarzyć.
-Aha.
-To co idziemy na ten spacer?
-Tak chodźmy.-Wyszliśmy z wody i udaliśmy się do szatń. Szybko się ubrałam i wysuszyłam włosy. Spotkaliśmy się na korytarzu.
-Ja już.-Powiedziałam.
-Ja też.-Zaśmiał się i poszliśmy do auta chłopaka przez 5godzin zwiedzaliśmy na sam koniec odwiózł mnie pod dom i odprowadził pod drzwi.
-Dziękuje za miło spędzony dzień. Świetnie się bawiłam.
-Nie dziękuj ja też się świetnie bawiłem.
-Może wejdziesz?
-Nie mogę przyjaciele będą się martwić, ale może kiedy indziej.
-Okej to mam nadzieje do zobaczenia, jak będziesz chciał się spotkać to masz już mój numer.
-Mam i napewno będę chciał się spotkać.-Przybliżył się do mnie i pocałował. Początkowo mnie to zdziwiło, ale po chwili odwzajemniłam pocałunek.
-To do zobaczenia.-Uśmiechnął się .
-Do zobaczenia.
Po tym dniu widywaliśmy się prawie codzinnie, aż w końcu zostaliśmy parą.
Koniec
Mam nadzieję że się podobał.
Z Harrym cz.2
Przepraszam że ostatnio nie pisałam szkoła i te sprawy a teraz z Harrym cz.2
-Chłopaki to jest Megan. Meg to Harry,Liam,Zayn i Niall.
-Hej.-Krzyknęli wszyscy.
-Siema.-Odpowiedziałam i usiadłam między Harrym, a Liamem.
-To oglądamy horror.-Powiedział Louis.
-A jaki?-Spytałam.
-Paranormal activity 4.
-Ale to jest straszne.
-Wiesz masz mnie-Powiedział Harry.
-Weź nie podrywaj mi siostry.-Powiedział Lou, a ja zaczęłam się śmiać.
- A wiesz co z chęcią skorzystam.-Powiedziałam tak z dwóch powodów. Jeden chciałam powkurzać Louisa, a dwa loczuś mi się starasznie spodobał. Usiadłam pomiędzy Louisem, a Harrym. Hazz nie mógł się przestać ze mnie śmiać, no cóż kto by się nie śmiał jak przecież ciągle krzyczałam i się do niego tuliłam. No bywa film się skończył.
-Idę spać.-Oznajmiłam wchodząc już po schodach.
-Nie boisz się.-Stanął przy mnie Harry, a ja zaczęłam krzyczeć ze strachu.-No weż aż tak straszny nie jestem.-Śmiał się.
-Głupek.
-Ale twój.
No cóż te słowa okazały się trafne. Gdy zaczęłam studia wprowadziłam się do chłopaków do Londynu. Gdzie mam cudownego chłopaka Harrego, którego nie zamieniła bym na żadnego innego. :)
Mam nadzieję że się podobał. Następnego postaram się dodać jak naj szybciej
-Chłopaki to jest Megan. Meg to Harry,Liam,Zayn i Niall.
-Hej.-Krzyknęli wszyscy.
-Siema.-Odpowiedziałam i usiadłam między Harrym, a Liamem.
-To oglądamy horror.-Powiedział Louis.
-A jaki?-Spytałam.
-Paranormal activity 4.
-Ale to jest straszne.
-Wiesz masz mnie-Powiedział Harry.
-Weź nie podrywaj mi siostry.-Powiedział Lou, a ja zaczęłam się śmiać.
- A wiesz co z chęcią skorzystam.-Powiedziałam tak z dwóch powodów. Jeden chciałam powkurzać Louisa, a dwa loczuś mi się starasznie spodobał. Usiadłam pomiędzy Louisem, a Harrym. Hazz nie mógł się przestać ze mnie śmiać, no cóż kto by się nie śmiał jak przecież ciągle krzyczałam i się do niego tuliłam. No bywa film się skończył.
-Idę spać.-Oznajmiłam wchodząc już po schodach.
-Nie boisz się.-Stanął przy mnie Harry, a ja zaczęłam krzyczeć ze strachu.-No weż aż tak straszny nie jestem.-Śmiał się.
-Głupek.
-Ale twój.
No cóż te słowa okazały się trafne. Gdy zaczęłam studia wprowadziłam się do chłopaków do Londynu. Gdzie mam cudownego chłopaka Harrego, którego nie zamieniła bym na żadnego innego. :)
Mam nadzieję że się podobał. Następnego postaram się dodać jak naj szybciej
niedziela, 3 marca 2013
Z Harrym cz.1
Hej! Dzisiaj z Haroldem.Zawsze pisze imię Megan, ale zastępujcie je swoim imieniem mi po prostu jest prościej tak pisać.
Jestem siostrą Louisa Tomlisona, nie poznałam jeszcze jego przyjaciół z zespołu ogólnie mało mnie to interesuje. Niestety rodzice wyjeżdżają a ze względu iż mam ,,tylko,, 17lat nie chcą zostawić mnie samej. Tak naprawdę to pretekst niecały rok temu jak wyjechali na jedną noc zrobiłam imprezę, na której pojawiło się troszeczkę za dużo ludzi tak. Okej to za małe określenie miało być 30, a przyszło 150osób. Rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie, a ja mam się słuchać brata nie wytrzymam. Teraz jadę właśnie do niego, nie gadam z rodzicami. Po pierwsze mam słuchawki w uszach i na full włączoną muzykę, a po drugie mam na nich focha z czego zdają sobie sprawę. Pewnie cały wyjazd przesiedzę w pokoju zamknięta na klucz, wole to niż siedzenie z tymi wpatrzonymi w siebie gwiazdkami. Cóż jestem na miejscu mam nadzieję że nie dostane od razu szału. Louis już siedział w ogrodzie i na mnie czekał, nie ma się co dziwić jest piękna pogoda jak nigdy w Londynie.
-Hej młoda.-Przywitał mnie i przytulił.
-Hej stary.-Odwzajemniłam uścisk i zaczęłam się śmiać.
-Ej!
-Co?
-Ja ci dam zaraz za tego starego.-Podniósł mnie i zaczął iść w stronę basenu.
-Zabieram ją.-Ktoś mnie wziął z rąk Louisa i zaczął nieść do domu, a Lou wziął walizki. Ten kto mnie niósł miał śliczne zielone oczy, loczki i urocze dołeczki.
-Możesz mnie postawić na ziemie?-Spytałam już z poirytowaniem.
-Tak.-Powiedział, a ja już stałam na ziemi.
-Dzięki.
-Chodź pokarze ci twój pokój sami go urządzaliśmy.-Powiedział dumnie Louis.
-Już się boje.-Powiedziałam cicho.
-Mówiłaś coś.
-Nie, nie.-Weszliśmy do ogromnego pokoju z balkonem i różowo-czarnymi ścianami.
-Wow.-Powiedziałam pokój był prześliczny.
-Zawsze jak będziesz tu przyjeżdżać to pamiętaj że ten pokój należy do ciebie.-Powiedział Louis, a ja rzuciłam mu się na szyje.
-Dziękuje.
-Nie ma za co.To się rozpakuj i zejdź na dół poznasz chłopaków.
-A ten w loczkach to kto był?
-Harry mój najlepszy przyjaciel.
-Aha no dobra to zaraz zejdę.
-Okej.
Rozpakowywałam się jakieś 2 godziny, po czym zeszłam na dół.
-Zaraz?-Powiedział ze śmiechem Louis.
-No co.
-Przyjechałaś z trzema walizkami wprowadzasz się?
-Nie.
-Wygląda na to że tak.
-To tylko kilka rzeczy. Gdybyś wszedł do mojej garderoby byś się załamał.
-Dobra chodź do salonu chłopaki chcą cię poznać.
-Dobra.
CDN
Mam nadzieję że się podobało postaram się jak najszybciej dodać następną część.
Jestem siostrą Louisa Tomlisona, nie poznałam jeszcze jego przyjaciół z zespołu ogólnie mało mnie to interesuje. Niestety rodzice wyjeżdżają a ze względu iż mam ,,tylko,, 17lat nie chcą zostawić mnie samej. Tak naprawdę to pretekst niecały rok temu jak wyjechali na jedną noc zrobiłam imprezę, na której pojawiło się troszeczkę za dużo ludzi tak. Okej to za małe określenie miało być 30, a przyszło 150osób. Rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie, a ja mam się słuchać brata nie wytrzymam. Teraz jadę właśnie do niego, nie gadam z rodzicami. Po pierwsze mam słuchawki w uszach i na full włączoną muzykę, a po drugie mam na nich focha z czego zdają sobie sprawę. Pewnie cały wyjazd przesiedzę w pokoju zamknięta na klucz, wole to niż siedzenie z tymi wpatrzonymi w siebie gwiazdkami. Cóż jestem na miejscu mam nadzieję że nie dostane od razu szału. Louis już siedział w ogrodzie i na mnie czekał, nie ma się co dziwić jest piękna pogoda jak nigdy w Londynie.
-Hej młoda.-Przywitał mnie i przytulił.
-Hej stary.-Odwzajemniłam uścisk i zaczęłam się śmiać.
-Ej!
-Co?
-Ja ci dam zaraz za tego starego.-Podniósł mnie i zaczął iść w stronę basenu.
-Zabieram ją.-Ktoś mnie wziął z rąk Louisa i zaczął nieść do domu, a Lou wziął walizki. Ten kto mnie niósł miał śliczne zielone oczy, loczki i urocze dołeczki.
-Możesz mnie postawić na ziemie?-Spytałam już z poirytowaniem.
-Tak.-Powiedział, a ja już stałam na ziemi.
-Dzięki.
-Chodź pokarze ci twój pokój sami go urządzaliśmy.-Powiedział dumnie Louis.
-Już się boje.-Powiedziałam cicho.
-Mówiłaś coś.
-Nie, nie.-Weszliśmy do ogromnego pokoju z balkonem i różowo-czarnymi ścianami.
-Wow.-Powiedziałam pokój był prześliczny.
-Zawsze jak będziesz tu przyjeżdżać to pamiętaj że ten pokój należy do ciebie.-Powiedział Louis, a ja rzuciłam mu się na szyje.
-Dziękuje.
-Nie ma za co.To się rozpakuj i zejdź na dół poznasz chłopaków.
-A ten w loczkach to kto był?
-Harry mój najlepszy przyjaciel.
-Aha no dobra to zaraz zejdę.
-Okej.
Rozpakowywałam się jakieś 2 godziny, po czym zeszłam na dół.
-Zaraz?-Powiedział ze śmiechem Louis.
-No co.
-Przyjechałaś z trzema walizkami wprowadzasz się?
-Nie.
-Wygląda na to że tak.
-To tylko kilka rzeczy. Gdybyś wszedł do mojej garderoby byś się załamał.
-Dobra chodź do salonu chłopaki chcą cię poznać.
-Dobra.
CDN
Mam nadzieję że się podobało postaram się jak najszybciej dodać następną część.
piątek, 1 marca 2013
Z Liamem
Jest środek zimy, a ja jestem chora. Do tego dochodzi to że mój chłopak Liam nie pozwala mi wychodzić z łóżka, zawsze był nadopiekuńczy mieszkam z nim i chłopakami. Chłopcy dziś mają koncert, Liam z początku nie chciał iść, ale go namówiłam. Usiadłam w salonie gdzie Liaś na pewno nie pozwoliłby mi siedzieć ze względu na to że jestem chora, ale chciałam obejrzeć ich koncert. Koncert się udał chłopcy od razu po nim mieli przyjechać do domu nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Otworzyłam oczy, ponieważ usłyszałam że ktoś wchodzi. To chłopcy, Liam wszedł pierwszy gdy mnie zobaczył od razu zaczął swój monolog.
-Ile razy mam ci mówić nie wychodź z łóżka jesteś chora nie chce żebyś chorowała.-Przerwałam mu.
-Nie będę ciągle leżeć w łóżku czuje się jak w więzieniu dosłownie już tydzień tak przeleżałam.
-Super czyli jak się tobą zajmuje czujesz się jak w więzieniu?! Mam dość wychodzę.-Krzyknął i trzasnął drzwiami.Ja założyłam szybko buty i nie zważając na pogodę wybiegłam za nim.Miałam na sobie tylko czarne dresy i bokserkę. Rozejrzałam się go już nie było, poszłam do parku i usiadłam na ławce. Rozpłakałam się.
-Megan co ty tu robisz?-Usłyszałam głos mojej starszej o rok siostry.
-Hej Emma.-Opowiedziałam jej całą historie będąc już w jej domu.
-Meg zostań u mnie póki jesteś chora.-Poprosiła.
-Wiesz co? Chętnie skorzystam.-Powiedziałam i wyłączyłam telefon.-Niech on się trochę pomartwi.
-No, przecież ty też się nie raz o niego musisz martwić, a on nie reaguje na to.-Emma dała mi ręcznik i ciuchy na przebranie się.
-Dziękuje.-Przytuliłam ją.
-Nie ma sprawy idź się przebierz, a ja zrobię gorącą czekoladę.
-Okej.
Trzy dni później
Wreszcie wyzdrowiałam więc właśnie w tej chwili stoję już pod swoim i chłopaków domem dopiero teraz włączyłam telefon, mam 1000 nieodebranych od Liama oraz 400 sms'ów i mnóstwo nieodebranych od chłopców otwieram cicho drzwi i wchodzę do domu Liam siedzi na kanapie i chłopcy go pocieszają chyba płakał, no nie chyba.
-Stary będzie dobrze znajdzie się.-Pocieszał go Niall.
-Nie, nie będzie nie potrzebnie się tak uniosłem.Jeśli coś jej się stało ja sobie tego nigdy nie wybaczę.
-Hej nawet tak nie mów będzie dobrze, może jest u kogoś z rodziny.
-Tak byłam u Emmy.-Weszłam do salonu.Liam od razu do mnie podbiegł i przytulił.-Przepraszam że się tyle nie odzywałam.
-Kochanie nawet nie wiesz jak bardzo się bałem o ciebie, nie strasz mnie tak już nigdy więcej.
-Wiem jak się martwiłeś tak samo jak ja wtedy gdy poszliście na imprezę i wróciliście rano, a mówiliście że wrócicie o 24.
-Przepraszam, za wtedy i za to że ostatnio mnie tak poniosło.
-Ja też przepraszam mogłam chociaż sms'a wysłać.-Pocałował mnie.
Teraz jestem narzeczoną Liama i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Te wydarzenie bardzo nas do siebie zbliżyło.
Koniec mam nadzieję że się spodobał.
-Ile razy mam ci mówić nie wychodź z łóżka jesteś chora nie chce żebyś chorowała.-Przerwałam mu.
-Nie będę ciągle leżeć w łóżku czuje się jak w więzieniu dosłownie już tydzień tak przeleżałam.
-Super czyli jak się tobą zajmuje czujesz się jak w więzieniu?! Mam dość wychodzę.-Krzyknął i trzasnął drzwiami.Ja założyłam szybko buty i nie zważając na pogodę wybiegłam za nim.Miałam na sobie tylko czarne dresy i bokserkę. Rozejrzałam się go już nie było, poszłam do parku i usiadłam na ławce. Rozpłakałam się.
-Megan co ty tu robisz?-Usłyszałam głos mojej starszej o rok siostry.
-Hej Emma.-Opowiedziałam jej całą historie będąc już w jej domu.
-Meg zostań u mnie póki jesteś chora.-Poprosiła.
-Wiesz co? Chętnie skorzystam.-Powiedziałam i wyłączyłam telefon.-Niech on się trochę pomartwi.
-No, przecież ty też się nie raz o niego musisz martwić, a on nie reaguje na to.-Emma dała mi ręcznik i ciuchy na przebranie się.
-Dziękuje.-Przytuliłam ją.
-Nie ma sprawy idź się przebierz, a ja zrobię gorącą czekoladę.
-Okej.
Trzy dni później
Wreszcie wyzdrowiałam więc właśnie w tej chwili stoję już pod swoim i chłopaków domem dopiero teraz włączyłam telefon, mam 1000 nieodebranych od Liama oraz 400 sms'ów i mnóstwo nieodebranych od chłopców otwieram cicho drzwi i wchodzę do domu Liam siedzi na kanapie i chłopcy go pocieszają chyba płakał, no nie chyba.
-Stary będzie dobrze znajdzie się.-Pocieszał go Niall.
-Nie, nie będzie nie potrzebnie się tak uniosłem.Jeśli coś jej się stało ja sobie tego nigdy nie wybaczę.
-Hej nawet tak nie mów będzie dobrze, może jest u kogoś z rodziny.
-Tak byłam u Emmy.-Weszłam do salonu.Liam od razu do mnie podbiegł i przytulił.-Przepraszam że się tyle nie odzywałam.
-Kochanie nawet nie wiesz jak bardzo się bałem o ciebie, nie strasz mnie tak już nigdy więcej.
-Wiem jak się martwiłeś tak samo jak ja wtedy gdy poszliście na imprezę i wróciliście rano, a mówiliście że wrócicie o 24.
-Przepraszam, za wtedy i za to że ostatnio mnie tak poniosło.
-Ja też przepraszam mogłam chociaż sms'a wysłać.-Pocałował mnie.
Teraz jestem narzeczoną Liama i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Te wydarzenie bardzo nas do siebie zbliżyło.
Koniec mam nadzieję że się spodobał.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)