Hej! Dzisiaj z Haroldem.Zawsze pisze imię Megan, ale zastępujcie je swoim imieniem mi po prostu jest prościej tak pisać.
Jestem siostrą Louisa Tomlisona, nie poznałam jeszcze jego przyjaciół z zespołu ogólnie mało mnie to interesuje. Niestety rodzice wyjeżdżają a ze względu iż mam ,,tylko,, 17lat nie chcą zostawić mnie samej. Tak naprawdę to pretekst niecały rok temu jak wyjechali na jedną noc zrobiłam imprezę, na której pojawiło się troszeczkę za dużo ludzi tak. Okej to za małe określenie miało być 30, a przyszło 150osób. Rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie, a ja mam się słuchać brata nie wytrzymam. Teraz jadę właśnie do niego, nie gadam z rodzicami. Po pierwsze mam słuchawki w uszach i na full włączoną muzykę, a po drugie mam na nich focha z czego zdają sobie sprawę. Pewnie cały wyjazd przesiedzę w pokoju zamknięta na klucz, wole to niż siedzenie z tymi wpatrzonymi w siebie gwiazdkami. Cóż jestem na miejscu mam nadzieję że nie dostane od razu szału. Louis już siedział w ogrodzie i na mnie czekał, nie ma się co dziwić jest piękna pogoda jak nigdy w Londynie.
-Hej młoda.-Przywitał mnie i przytulił.
-Hej stary.-Odwzajemniłam uścisk i zaczęłam się śmiać.
-Ej!
-Co?
-Ja ci dam zaraz za tego starego.-Podniósł mnie i zaczął iść w stronę basenu.
-Zabieram ją.-Ktoś mnie wziął z rąk Louisa i zaczął nieść do domu, a Lou wziął walizki. Ten kto mnie niósł miał śliczne zielone oczy, loczki i urocze dołeczki.
-Możesz mnie postawić na ziemie?-Spytałam już z poirytowaniem.
-Tak.-Powiedział, a ja już stałam na ziemi.
-Dzięki.
-Chodź pokarze ci twój pokój sami go urządzaliśmy.-Powiedział dumnie Louis.
-Już się boje.-Powiedziałam cicho.
-Mówiłaś coś.
-Nie, nie.-Weszliśmy do ogromnego pokoju z balkonem i różowo-czarnymi ścianami.
-Wow.-Powiedziałam pokój był prześliczny.
-Zawsze jak będziesz tu przyjeżdżać to pamiętaj że ten pokój należy do ciebie.-Powiedział Louis, a ja rzuciłam mu się na szyje.
-Dziękuje.
-Nie ma za co.To się rozpakuj i zejdź na dół poznasz chłopaków.
-A ten w loczkach to kto był?
-Harry mój najlepszy przyjaciel.
-Aha no dobra to zaraz zejdę.
-Okej.
Rozpakowywałam się jakieś 2 godziny, po czym zeszłam na dół.
-Zaraz?-Powiedział ze śmiechem Louis.
-No co.
-Przyjechałaś z trzema walizkami wprowadzasz się?
-Nie.
-Wygląda na to że tak.
-To tylko kilka rzeczy. Gdybyś wszedł do mojej garderoby byś się załamał.
-Dobra chodź do salonu chłopaki chcą cię poznać.
-Dobra.
CDN
Mam nadzieję że się podobało postaram się jak najszybciej dodać następną część.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz